środa, 8 grudnia 2010
Yhh...
No niestety nie jestem jeszcze zdrowa, więc dzisiaj nie poszłam do sql'a. Wrócę najwcześniej w poniedziałek. Byłam u lekarza. Miałam pecha i mi się przytrafiła ta "głupia" lekarka, która zapisywała mi prawie zawsze inhalacje i narzekała na moją wagę... Oczywiście "musiała" mnie zważyć i zmierzyć. Heh, mogłam jej trochę nazmyślać co do wagi, bo nawet na nią nie spojrzała, no ale trudno; skąd miałam to wiedzieć? Potem mnie zbadała i zapisała całą masę leków (jak zwykle). Na szczęście nie zapisała mi inhalacji. Potem pojechałyśmy z mamą do centrum handlowego kupić Daisy (mój chomik) nową klatkę. To był pomysł mojej mamy, bo się wkurzyła na Daisy, bo codziennie rano wysypywała trociny z klatki na dywan. Klatka jej się bardzo spodobała; teraz (po dłuuugim "zwiedzaniu") zasnęła w domku (heh, musiał jej się bardzo spodobać, bo miała już kiedyś taki domek, ale trochę tandetny i niezbyt chciała w nim spać).
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz