Ha ha pewnie nie wiecie o co chodzi...
Więc jak może część z Was wie moja polonistka ma ksywkę Golonka. 19 października (przedwczoraj) byłam z moją Qumpelą odprowadzić koleżankę na przystanek autobusowy no i oczywiście przyczepili się do nas nasi żałośni koledzy z klasy. Zauważyliśmy niedaleko przechodzącą Golonkę i popisując się przed nami zaczęli krzyczeć "Turlaj się Golona!" (ona nazywa się Beata Turlej). My oczywiście śmiałyśmy się jak głupie, ale...Następnego dna w szkole na lekcji polskiego Golonka nas (mnie moją naj i tą koleżankę, którą odprowadzałyśmy na przystanek) wzięła za drzwi. Nawet nie wiecie jak mi serce biło! Jak powiedziałyśmy kto to mówił wreszcie mogłyśmy wrócić do swoich ławek. Ulgaaaa... Oj ale oni nie mieli tak wesoło. Golona im obniżyła zachowanie, dała uwagi i prosiła o spotkanie z rodzicami. Jak mój kolega udawał, że nie może znaleźć dzienniczka Golona do niego takie coś: "Szak, dawaj ten dzienniczek cholera!! Szak powiedziałam daj ten dzienniczek! Jak jest u WF-istki to na co czekasz?! Idź do niej! Po prostu szczyt chamstwa!!!" (on ma na nazwisko Szak).
No więc mają nie za fajnie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz